<Cichy>wchodzę do autobusu, rozsiadam się wygodnie i czekam aż ruszy. <Cichy>już drzwi mają się zamykać, a tu totalnie pijany koleś się wtacza i stoi bez słowa. <Cichy>kierowca w końcu nie wytrzymuje i pyta się: <Cichy>- dokąd? <Cichy>na co koleś: <Cichy>- do domu! <Cichy>myślałem, że j****. ;D