<zbychu> wracaliśmy z kumplem z Niemiec, przed wyjazdem zjedliśmy obiadek i takie tam. <zbychu> Jadac po autostradzie kumpel stwierdzil ze natychmiast musi do kibelka...a tu zadnego zjazdu z autobany i tak kilkanascie minut... biedakowi o malo oczy nie wyszlu z orbit. <zbychu> w końcu trafiliśmy na zjazd wiec natychmiast pelnym gazem zasuwamy. Normalnie myślałem że kumpel mi się na fotel w samochodzie zesra. <zbychu> w końcu jest!!! Niedaleko był akurat szrot samochodowy z malym otwartym budyneczkiem <zbychu> No to kumpel wpadl i zobaczyl kibelek no to spodnie w dol i dalej....poszla kac kupa bo dzien wczesniej niezła impra była :) <m4k> no to szczęście że zdążył :D <zbychu> nom :)... ale to nie koniec bo kumpel zaczął szukać srajtasmy i wtedy stwierdzil ze cos mu sie tronik chwieje z przerazeniem stwierdzil ze klopik byl po prostu postawiony ale nie podlaczony do k************** Zalozyl gacie i w nogi!!! Spieprzaliśmy stamtąd z piskiem opon!!! <zbychu> Wyobraź sobie mine tego niemca ktory zobaczyl wielkie kupsko w nowiutkim nie podlaczonym kibelku!!!