<Maryn> Stoje sobie wczoraj do święcenia i czekam aż ksiadz zacznie zaraz chodzić i oblewać koszyki wodą jak tu nagle wpada baba taka zdyszana z taka wielką walizką i jeb ją na stół z koszykami i otwiera i tam w p**** żarcia i wogóle. I krzyczy: <baba> No, Kur** zdazyłam... <Maryn> Myślałem ze padne ^^ nawet ksiądz sie zakrył zeby nie ryknąc śmiechem xD ^^