<Rany> Pokazałem starszemu cytat z tymi krakowskimi studentami <Rany> i opowiedział mi historię jak był w holandii w pracy... <Rany> Stoją na przerwie z 200-300 osób gdzieś tam na kantynie palą faje, jedzą śniadanie i rozmawiają... Po chwili wchodzi koleś z Antyli - murzyn, który nic po polsku nie potrafił, pochyla się lekko do przodu i mówi: <nig> POLAK MOJ PAN!