<mezzea> No ja jebe... <maggot667> ? <mezzea> Spokojnie sobie wracam autobusem od babci, jak gdyby nigdy nic, patrzę, kurdę, wszędzie pełno armi Ojca Dyrektora, rozglądam się, jedno miejsce wolne, koło jakiejś młodszej babki, więc siadam. Jadę, jadę i nagle tamtej dzwoni telefon (nie powiem, uśmiałam się na dźwięk 'Kanikuł') i rozmawia. "Nie, kochanie nie mogę, dziś, na prawdę... No, wiesz, no NIE MOGĘ, Oj, jakby Ci tu powiedzieć, najazd indian (scisza głos) No, sprawy kobiece, K**** NO! OKRES MAM!"