<dagmara> tak, to wy się śmiejecie <dagmara> wracam z pracy, któregoś razu. wchodzę do domu, drzwi od łazienki otwarte na oścież <dagmara> patrzę, a Mariusz nabrzdęgolony siedzi na tronie, wali kloca i wpierd*la udko kurczaka <dagmara> mówię , stary, byś chociaż drzwi zamknął, a on, że u siebie przecież jest i dalej żre tego kurczaka <dagmara> nosz k*rwa, ręce opadają