<koszu> wracam wczoraj w tym swoim budowlanym uniformie z imprezy <koszu> i tam na górze przy alejce siedzi na ławce 4 drecholi, pala fajki i coś piją <koszu> ja sie lekko zeschizowalem <koszu> bo bym dopiero rano został znaleziony <koszu> i nagle jedne z dresów sie na mnie patrzy <koszu> i drze morde <koszu> 'powiedzcie mi ze to nie jest śmierć' <koszu> po czym zaczyna z****** na dół <koszu> i drze ryja, 'k****, k****, smierc!' <koszu> drugi za nim pobiegł <koszu> i krzyczy 'idioto wracaj' <koszu> a pozostalych dwóch sie zaczęło smiać <koszu> musieli byc ostro zjarani