<Cougar> Byłem dziś w szpitalu na badaniu. Jak wchodziłem do "pokoju", to wychodziła stamtąd piękna dziewczyna. <Cougar> No cudo. <Cougar> Przyglądaliśmy się sobie może z paręnaście sekund jak wryci-qrde, nawet się nie odezwałem... <Cougar> Po badaniu wyszedłem i... jej nie było. <Cougar> No to poszedłem tam dzisiaj jeszcze raz i zacząłem wypytywać w rejestracji. <Cougar> Gościówa z rejestracji do mnie - "Czy pan jest z rodziny?" <Cougar> Ja - "Jestem narzeczonym" (ale ze mnie idiota)... <Cougar> A ona - "To pan nie wie jak się nazywa Pana przyszła żona???"