<selvanis> No, to jak o takich numerach mowa... <selvanis> W Gdańsku ze znajomymi wsiadamy to tramwaju w tłusty czwartek. I odgrywamy scenkę "Kurcze, tlusty czwartek, a ja pączke nawet nie zjadłem". <selvanis> Więc nachylam się do takiego dziwnego urządzenia z guzikiem, udaję że przyciskam i mówię "Trzy paczki poproszę" <selvanis> Ludzie na nas jak na durni patrzeli. <selvanis> A na następnym przystanku kumpel już z trzema pączkami i paragonem wsiada i pyta "Kto pączki zamawiał?" <selvanis> Obieram, płacę, on mi resztę wydaje...a miny całego tramwaju powalające. <selvanis> I gdy już ma wychodzić, jeden z pasażerów, starszy pan z pełną powagą: "można zamawiać bezpośrednio u pana?" <selvanis> Wtedy już nie wytrzymaliśmy ;)