<i> Stoję sobie ostatnio w kolejce w Tesco, a przede mną dwóch odzianych w dresy młodzieńców z głowami tak gładkimi, jak pupcia niemowlaka i słyszę ich rozmowę: <dres1> Suchaj, Łysy, byłem ostatnio se w klubie, w Platynce, niee? <dres2> Noo... <dres1> No, i suchaj. Podbijam do baru, jedno piwko, drugie. I podbija do mnie jakiś lachon, niee? <dres2> Noo... <dres1> No, i suchaj. Tak zaczłem z nią gadać, gadam, gadam z dwie godziny. I po dwóch godzinach miałem już jej telefon. <dres2> O, to nieźle... <dres1> Noo, taki fajny, czerwony, z klapką. Aparat nawet ma... <i> Po tych słowach kasjerka i ludzie w kolejce jakoś dziwnie umilkli.