<LeeLoo> Wiesz, to mi przypomina pewną sytuację... <LeeLoo> Siedzę sobie na wykładzie z fizyki <LeeLoo> Nie powiem, nawet całkiem ciekawym <LeeLoo> A koło mnie usiadł akurat taki jeden Aruś. <ZaZoo> ? <LeeLoo> Kiedyś mówiło się na takich "wioskowy głupek" dziś "kretyn rocznika". <LeeLoo> Taki co to zawsze wie lepiej, wiecznie się wydurnia i pieprzy trzy po trzy para piętnaście. <ZaZoo> Znam go? <LeeLoo> Raczej nie. I nie wiesz nawet jakie masz w tym szczęście. <ZaZoo> No i co z tym głupkiem? <LeeLoo> Kiedy ponabijał się już ze wszystkich w swoim rzędzie zaczęło mu się nudzić. <LeeLoo> I zaczepił dziewczynę, która siedziała przed nami. <LeeLoo> Traf chciał, że to była Błękitna, kojarzysz? <ZaZoo> No :-] Nie miał chłopak szczęścia ;-) <LeeLoo> Zgadza się. Puka ją więc w ramię i strzela takim tekstem <LeeLoo> "A ty kiedy wreszcie urodzisz dziecko?" <ZaZoo> o_O <LeeLoo> Błękitna była zajęta tym co mówił Satryr przy tablicy więc spokojnie odpowiedziała "Dziękuję, nie mam ochoty" i dalej słuchała wykładu. <LeeLoo> "Kretyn rocznika" nie dał jedna za wygraną. Znów ciągnie ją za rękaw i pyta przenikliwym, pełnym zgorszenia szeptem "Co? Nie lubisz dzieci?" <LeeLoo> Tu już Błękitna nie wytrzymała. Odwróciła się do niego i na cały głos rzekła: <LeeLoo> "Lubię, ale zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że zajdzie jakaś mutacja genetyczna i urodzę takiego p***** jak ty!" <ZaZoo> Wow ;-) Brawo, Blue! <LeeLoo> Nawet Satyr przerwał wykład, zeby jej pogratulować :-)