<Grzesiek> Jedziemy wczoraj z Tomkiem autobusem. Późno był, to bez problemu znaleźliśmy dwa miejsca siedzące. Siadamy, patrzymy, a tu między siedzeniami leży telefon. No to postanowiliśmy jakoś go zwrócić właścicielowi. Szukamy numerów zatytułowanych "mama", "tata", "dom" itp. No ale nic z tego... No to myślimy... Nagle Tomas się zrywa: "Mam! Dyktuj mi swój numer!" No to mu podyktowałem, wpisał go na tej znalezionej komórce i zadzwonił z niej do mnie... Patrzę się na to nieodebrane połączenie i pytam, co teraz... A Tomuś z pogardą dla mojej głupoty: "No jak k**** co??!! Dzwoń do niego!!!"