<i> rano w aucie na poboczu budzi się Endi. <Endi> Krzysik, czemu nie jedziemy? <Krzysiek> Zmęczony byłem. <Endi> No to co. Mieliśmy się nie zatrzymywać. <Krzysiek> taa k****, nie zatrzymywać co? <Krzysiek> To, że prawie nas r************ dwa razy, bo przegapiłem znak stop, to jeszcze ok. <Krzysiek> To, że widziałem flaminga przelatującego przed maską, to jeszcze ok. <Krzysiek> Ale jak musiałem na autostradzie się zatrzymać, bo mi tankowiec wymusił pierwszeństwo z podporządkowanej <Krzysiek> To już k**** nie było ok!