<Karlik> Nie idź do niego... Jak byłem u niego w tamtym roku na sylwka to wpadli jego starzy, a że ja z Gośką bylem akurat na balkonie to nas zamknął ;/ <Karlik> siedzielismy do rana... <Karlik> A Gośka była wtedy z ozim. to zero korzyści... <Karlik> nawet fajerwerek nie zobaczylismy, bo plac z drugiej strony bloku ;/ <Karlik> wypuścił nas o 6 rano, jak rodzice skonczyli impreze...z pozostalymi kumplami, ktorzy przyszli na sylwka ;/