<roxy> wracam do domu wieczorem, ciemno już <roxy> ja oczywiście kaptur, wzrok wbity w ziemie i ide <roxy> nagle jeb na kogoś wlazłam <roxy> i taka speszona " bardzo przepraszam, nie zauważyłam... " <roxy> ja podnosze wzrok a tu latarnia, a koleś który stał niedaleko aż się za brzuch złapał ze śmiechu jak to zobaczył...