<mike> jak wiesz, studiuje w Walii <mir> no i? <mike> wyobraz ty sobie: siedze w kuchni w akademiku, z glosnikow leci behemoth, a ja siedze z polusmiechem (zamyslilem sie na temat pewnej dziewczyny) i ostrze ostrzalka noze (bo tepe byly). W pewnym momencie wchodzi kolezanka z pokoju obok, staje w drzwiach, patrzy na mnie i ucieka. Jak pol godziny nikt nie mial odwagi wejsc do kuchni, zrozumialem, o co im chodzi^^